Cofka w Ustce. Parę refleksji.

image_pdfimage_print

W wyniku spiętrzenia sztormowego w porcie w Ustce, w ujściu Słupi, doszło dziś do zjawiska zwanego cofką, czyli wylania tejże rzeki na nabrzeża portowe, a co gorsza wgłąb miasta. A piszę o tym aby zwrócić uwagę na to, że za to dzisiejsze zdarzenie w 100% odpowiada spowodowane przez nas globalne ocieplenie.

Cofka w Ustce

Ustecka kamera internetowa uchwyciła cofkę w porcie. Rzeka Słupia zalewa nabrzeże i wlewa się na okoliczne tereny. Źródło: materiały prasowe

O tej cofce poczytać można tu
http://www.gp24.pl/wiadomosci/ustka/a/sztorm-w-ustce-trudna-sytuacja-i-cofka-w-usteckim-porcie,11655978/
albo tu
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/ustka-cofka-w-porcie,704487.html

Na zdjęciach widać, że pomimo iż zalany został kawałek terenu w pobliżu Słupi, wysokość wody na nabrzeżu nie przekraczała 2 do 3 cm. Ale to o 3 cm za dużo i woda wylała się z koryta.

A 3 cm to mniej niż wzrasta poziom morza w ciągu 10 lat. Czyli 10 lat temu tego przelania nie byłoby przy identycznym sztormie. A 20 lat temu byłoby kilka centymetrów zapasu. A za 10 lat przy takim samym spiętrzeniu przelewać się będzie przez nabierze woda o głębokości 6 cm. A za 20 lat… No właśnie, ile? Bo według prognoz tempo wzrostu globalnego poziomu morza będzie przyspieszać. Parę dni temu ukazał się w Science tekst na temat historii prognoz wzrostu poziomu morza [1]. Wspominają w nim o bardzo niepokojących niedanych wynikach modelowania przyszłego (i przeszłego) wpływu cofania się lądolodu na Antarktydzie na poziom morza (DeConto i Pollard, 2016) [2]. Jeśli uwzględnić w modelach niestabilność klifów lodowych o wysokości ponad 100 m, to duża część lądolodu Antarktydy Zachodniej, oraz kilka basenów Wschodniej może wyeksportować do morza lód w tempie do niedawna niewyobrażalnym.

Oppenheimer and Alley 2016, Fig 1

Prognozy wzrostu poziomu morza w ciągu stulecia do roku 2100 w pięciu raportach IPCC i w dwóch niedawnych artykułach (numery cytować jak w niniejszym wpisie) dla scenariuszy wysokich emisji gazów cieplarnianych. Źródło: Oppenheimer i Alley, 2016 [1].

Powyższy wykres, z tego artykułu z Science, pokazuje jak zmieniały się prognozy w pięciu kolejnych raportach IPCC. Wynikało to z niepewności co do procesów rządzących topieniem lądolodów w pracach “modelowych”. W dwóch ostatnich raportach zwiększone prognozy odzwierciedlają lepsze zrozumienie dynamiki lądolodu, co zarazem przybliża te prognozy (panel w IPCC poświęcony poziomowi morza zdominowany był przez “modelarzy”) do pół-empirycznych prognoz opartych na historycznych związkach miedzy temperatura globalna a poziomem morza. Dwa ostatnie słupki to niedawne prace [3] i [4]. Co ciekawe jedna jest wynikiem modelowania procesów, a druga “pół-empiryczna”co pokazuje, że do consensusu między tymi dwoma całkowicie niezależnymi metodami jest coraz bliżej.

W każdym razie jeśli nie przestaniemy palić węgla, gazu i ropy w tempie prawie 10 Gt czystego węgla na rok, to nawet minimum tego co nas czeka według tych najnowszych prognoz nie przypomina obecnego tempa wzrostu poziomu morza (32 cm/stulecie). A maksimum jest takie, że Ustka może być zalewana przy spiętrzeniu sztormowym o metr niższym niż dzisiejsze (czyli prawie żadnym). I oczywiście nie tylko Ustka…

Ale na koniec pozostawiłem najsmutniejsze. Żaden z tych słupków nie uwzględnia jeszcze najnowszych wyników modelowania DeConto i Pollarda [2], o których pisałem wyżej. Czyli możliwe, że będzie jeszcze gorzej.

Literatura

[1] Oppenheimer M. and Alley R.B, 2016, How high will the seas rise?, Science, 354, 1375-1377, http://dx.doi.org/10.1126/science.aak9460

[2] DeConto R.M., Pollard D., 2016, Contribution of Antarctica to past and future sea-level rise, Nature, 531, 591-597, http://dx.doi.org/10.1038/nature17145

[3] Kopp R.E. et al., 2014, Probabilistic 21st and 22nd century sea-level projections at a global network of tide-gauge sites, Earth’s Future, 2, 383-406, http://dx.doi.org/10.1002/2014EF000239

[4] Mengel M. et al., 2016, Future sea level rise constrained by observations and long-term commitment, Proc. Natl. Acad. Sci., 113, 2597-2601, http://dx.doi.org/10.1073/pnas.1500515113

Leave a comment ?

64 Comments.

  1. A globalne ocieplenie wraz ze wzrostem poziomu mórz przyspieszy, bo bardzo znacząco wzrośnie pojemność cieplna morskiego termosu

    • Choćby dlatego, że diametralnie wzrośnie powierzchnia przybrzeżnych płycizn, litoralu i szelfów, co podniesie albedo i mocno zwiększy absorbcję i kumulację ciepła en bloc.

  2. Darek Baranów

    Tak biedni jak i bogaci zawsze znajdą argument żeby zablokować (realnie) inicjatywy w rodzaju Protokołu z Kioto. Polityka ponad racjonalne myślenie. Potop nastąpi, ale przecie nie dzisiaj.

    • W gruncie rzeczy w takiej Ustce brzeg to nie największe zagrożenie. Zawsze można zrobić sztuczna wydmę czy opaskę betonową. A za 20 lat postawić wał, jak w Holandii. Ale ujście rzeki jest większym problemem. Jak odgrodzić miasto od rzeki wałem?

      To dzisiejsze, właśnie z Ustki:

      • Przekierować nadmiar wody ;) Duuuużo “pieniążków” i wszystko da się zrobić.

        • Niby dokąd? W kosmos?

          A tak poważnie, to pieniążków to będzie kosztowało, że ho, ho! Ochrona jednej Ustki przed podniesieniem się poziomu morza o metr to pewnie miliardy złotych. Pomyśl tylko: wały wzdłuż brzegu morza, kompletne przebudowanie wszystkiego co graniczy ze Słupią, podniesienie mostów, odizolowanie kanalizacji burzowej od rzeki i dodanie pomp.

          Takich Ustek mamy w Polsce wiele. Ale co dopiero mówić o Gdańsku, gdzie historyczne centrum miasta jest tuz nad poziomem morza, otoczone wodą z różnych stron?

          Akurat dziś mamy przedsmak dni przyszłych:
          http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Wichura-i-sniezyca-w-Trojmiescie-n108867.html

          • Zapytaj profesjonalistów np: z Beneluksu, USA, Japoni, Polski… Jeżeli budżet będzie nieograniczony to może być i kosmos.
            Biorąc pod uwagę obecne zaawansowanie technologiczne, to nie wypada Profesorowi tak stanowczo zaprzeczać możliowściom jakie daje nam 21 wiek. :)

          • A gdzie ja zaprzeczam możliwościom technologicznym? Przez parędziesiąt lat, a może i trochę dłużej będziemy w stanie ratować nasze miejscowości nadbrzeżne kosztem coraz większych wydatków. I tak będziemy mieli lepiej niż parę niżej położonych krajów. Docelowo jednak, jeśli nie przestaniemy zwiększać ilości gazów cieplarnianych to nawet Holandia nie da rady. Lodu w lądolodach jest na ponad 60 m wzrostu poziomu morza, a nawet jeśli wymaga to tysiąca lat to kiedyś to roztopimy. A tak wysokich wałów nie da się utrzymać wzdłuż brzegów morza i wpadających do niego rzek. Jedna mała wyrwa i…

          • PS. I nie ucz mnie co profesorowi wypada bo to akurat wiem. Wypada ostrzegać, ze jeśli nie zaczniemy szybko to w kwestii ochrony miejscowości nadmorskich i przybrzeżnych odcinków rzek obudzimy się z ręką w nocniku. I skąd wiesz czy tego już nie robię?

            A jeśli chcesz wiedzieć co robią zagraniczni specjaliści i profesorowie w tej kwestii to zacytuję wspomniany we wpisie tekst Oppenheimera i Alleya z ostatniego numeru Science:

            There are better options for policy-makers than to play wait-and-see. Measures specifically designed with an eye toward evolving predictions include building defenses such as those in the Netherlands, which can be augmented over time (13); building structures resilient to periodic flooding; and retreat from exposed areas combined with enhancement of natural defenses such as wetlands. In flood-prone areas, perverse incentives, such as submarket insurance premiums, should be eliminated while substituting reduced premiums and other incentives contingent on property owners taking adaptive measures before disaster occurs. These measures would reduce the large expense now incurred for disaster relief and rebuilding.

            Otóż piszą zasadniczo to samo co ja.

          • I jeszcze jeden kawałek tego artykułu:

            Furthermore, flood defenses take a lot of time and political will to implement. The construction of the Thames storm surge barrier and the ongoing strengthening of the Netherlands’ sea defenses were both stimulated by a catastrophic 1953 storm in which more than 2000 people perished. Yet, the process of political consensus building, planning, finance, and construction took almost 30 years before the Thames barrier was complete (5)—and that was fast compared with some large infrastructure projects. Waiting another few decades to decide on specific adaptations in the hope that scientific predictions will become firmer may put completion off until the last quarter of this century. At that time, actual sea level rise could be approaching 2 m, with a much larger rise still to come.

            A mam niepokojące wrażenie, że w Polsce praktycznie nikt o tym nie myśli.

  3. I jeszcze Kołobrzeg (tu w porcie jest nawet więcej niż 3 cm, ale pierwsze ujęcie pokazuje co takie 3 cm potrafią same w sobie):

  4. Darek Baranów

    Ano właśnie, naczynia połączone.

  5. Świetny tekst. I jakże prawdziwy….

  6. Może warto dodać jeszcze jeden tekst Hansena na temat możliwych szybkich zmian poziomu morza omówiony tu: http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/moze-byc-niedobrze-ekstremalna-prognoza-jamesa-hansena-wchodzi-do-kanonu-nauki-169

  7. Raczej bym powiedział, że to trochę wynik zmian klimatu a trochę bardziej pogody. Bo co cofki w Ustce to nie nowina.

    • Spoko. Nie będzie Ustki, nie będzie cofek w Ustce…. :mrgreen:

    • @zaciekawiony

      Nie zrozumiałeś? Czy nie czytałeś?

      Cały morał mojego tekstu jest taki, że wylało tylko na wysokość kilku centymetrów, a 20 lat taki sam sztorm nie wylałby w ogóle wody w Ustce. A za 20 lat taki sam sztorm spowoduje prawdopodobnie niepowetowane straty.

      A wszystko przez powoli ale nieuchronnie rosnący poziom morza: 3,2 mm rocznie, 3,2 cm na dekadę, ale prawdopodobnie znacznie więcej niż 32 cm na stulecie.

  8. Dlaczego kilka wieków temu były tak silne sztormy podobno ze pozatapiały Łebe?

  9. Bianka zaintrygowała mnie tą Łebą bo pamiętam, że kiedyś o tym czytałem ale szczegóły już mi uciekły 😏

    Otóż tzw. Stara Łeba została zniszczona przez sztorm z 11 stycznia 1558
    http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/759955,Leba-miasto-skazane-na-zaglade
    To był prawdziwy sztorm, a nie tsunami jak się podejrzewa w dwóch innych przypadkach zalań naszych nadbałtyckim miejscowości. Z tym, że należy pamiętać, że Stara Łeba leżała w bardziej narażonym miejscu niż obecna (inaczej by jej nie przenoszono w nowe miejsce), a wtedy nie było żadnych wzmocnień brzegu. Więc przy braku jakichkolwiek pomiarów meteorologicznych trudno porównać tamten sztorm z największymi znanymi nam z dwóch ostatnich stuleci. Po prostu nie wiemy czy były większe.

    Natomiast na Morzu Północnym możliwe, że w ostatnim millenium było kilka podobnych jeśli nie większych większych niż te dla których mamy dane meteo (np. wspomniany wyżej sztorm z 31 stycznia/ 1 lutego 1953 roku, który zabił 2500 ludzi)
    https://en.wikipedia.org/wiki/North_Sea_flood_of_1953

    A mianowicie:
    – sztorm 17 stycznia 1219 (w dzień św. Marcelego), który utopił 36 tys. ludzi w Holandii

    – sztorm 16 stycznia 1362 (też podciągany pod św Marcelego) a inaczej zwany Grote Mandrenke (“wielkie topienie ludzi”), który zabił 25 tys. osób w Holandii, Niemczech, aż po Szlezwig i zatopił miasto Dunwich w Anglii (to taka ich Łeba z tym, ze większa)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Saint_Marcellus'_flood (o obu powyższych sztormach)

    – “Powódz Burchardiego” [nigdzie nie znalazłem co lub kto był ten Burchardi] (albo “drugi Grote Mandrenke) z 12/13 października 1634, który zatopił nieodwracalnie dużą część wyspy Strand przy wybrzeżach Szlezwiku, zostawiając w jej miejsce trzy mniejsze (8-15 tys. zabitych)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Burchardi_flood

    To tylko parę największych. Z tym, ze liczba zabitych nie musi oznaczać niczego bo z jednej strony gęstość ludności rośnie, ale z drugiej ochrona wybrzeża i możliwości ewakuacji na wybrzeżach Morza Północnego też przez wieki stawały się coraz lepsze.

    Przy tamtych sztormach nasze zniszczenie Starej Łeby wydaje się małym epizodem.

  10. Chińczycy po prostu postawiliby tamy na sundach i po problemie.

    • @temist

      Po problemie? A zdajesz sobie sprawę jaką Bałtyk ma nadwyżkę wody, wypływającą (netto) rocznie do Morza Północnego? Pewnie nie.

      Otóż przewaga opadów nad parowaniem w zlewni Bałtycki i na samym morzu to (według różnych ocen) 800-900 km^3 wody rocznie. To takie mniej więcej sześć Wisł. I tyle trzeba by wypompowywać do Morza Północnego, przy coraz wyższej różnicy poziomów (chyba, ze chcesz Bałtyku z wyższym poziomem morza niż reszta oceanu). To jest dość dużo wody. Dlatego ten pomysł, wielokrotnie wymyślany przez różnych laików od parudziesięciu lat leży wybitnie w sferze mrzonek (takie zawracanie kijem kilku Wisł naraz). Tzn. nigdy nikt nie przymierzał się do tego na poważnie.

      Chińczycy by to może zbudowali, przy okazji zamieniając Bałtyk w słodkowodne jezioro. Ale dlaczego za budowę i pompowanie miała by płacić sama Dania? A jeśli popatrzysz na mapę to nie była by jedna tama, a trzy i to całkiem długie (albo dwie ale za to jeszcze dłuższe). W dodatku chroniłoby to bardzo mały procent brzegów samej Danii (większość zostałaby za tamami).

      Mam dla Ciebie zadanie domowe: znajdź polityków w Polsce chcących za to zapłacić. Nawet nie całą sumę ale te parędziesiąt miliardów złotych rocznie jakie będzie polską częścią. Ale nie po zakończeniu ich kadencji ale od przyszłego roku (ten problem będzie identyczny zawsze).

      • Dlatego pisałem o sundach, nie o sundzie i o Chinczykach nie Polakach. W skrócie jest to kwestia pieniędzy, zysków i strat. Chińczykom podjęcie takiej decyzji przyszłoby dużo łatwiej bo na projekty infrastrukturalne maja zbyt dużo pieniędzy i za bardzo oddziaływaniem swoich inwestycji się nie przejmują,jak np tama trzech przełomow.

        • @temist

          Takie zamknięcie Bałtyku miałoby daleko idące skutki ekologiczne. Wszystkie gatunki nie-słodkowodne wyginęłyby (łącznie z dorszami i śledziami). W dodatku przez parędziesiąt lat przy dnie zalegałaby nadal słona (a więc cięższa) woda, ale za to zupełnie pozbawiona tlenu przez brak wpływów przydennych wody z Morza Północnego. Ogólnie, katastrofa ekologiczna całą gębą.

        • PS. To nie są “sundy”, ani nawet “Sundy”, ale jeden Sund i dwa Bełty. Te nazwy pochodzą z terminologii duńskiej, w której wąska cieśnina to Sund, a szeroka to Belt.

  11. Takich głupstw to jeszcze nie czytałem.
    To nie jest największa cofka jakiej doświadczyła Ustka i całe wybrzeże. Były większe. Największa udokumentowana fotografiami to 1913/1914 rok. Końcówka grudnia i początek stycznia. Mogę podrzucić fotki. Bardzo duży sztorm w latach 80-tych ubiegłego wieku również poczynił dużo większe szkody. Też zachowały się fotografie. A wcześniej były jeszcze większe. Polecam historię kościoła w Trzęsaczu czy badania starej Łeby. Obecne zniszczenia to wynik partactwa za unijne pieniądze, usteckie nabrzeże jest świeżo po remoncie i nie wytrzymało brakoróbstwa.
    A wypiętrzanie się Skandynawii i obniżanie południowego wybrzeża Morza Bałtyckiego o czym szanowny autor się nie zająknął?
    I tak pseudonaukowe portale typu meteomodel, czy naukaoklimacie lub ziemianarozdrozu serwują swoją pseudonaukową sieczkę.

    • Po pierwsze – jeśli chodzi o ruchy izostatyczne, to nasze Wybrzeże wychodzi na 0.
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/74/PGR_Paulson2007_Rate_of_Lithospheric_Uplift_due_to_PGR.png/640px-PGR_Paulson2007_Rate_of_Lithospheric_Uplift_due_to_PGR.png

      Po drugie naprawdę wypada najpierw przeczytać tekst ze zrozumieniem, żeby przypadkiem nie zrobić z siebie idioty. Autor bowiem słowa nie napisał o tym, jakoby miała to być największa cofka w historii. Wskazał jedynie na to, że jej wielkość mówi nam o tym, że bez wzrostu poziomu morza, podtopień by nie było.

      Trzeba być też kompletnie odrealnionym, żeby wiązać jakość umocnień z wysokością lustra wody. Analogicznie rzecz biorąc rozumiem, że wskazane przez Ciebie zniszczenia w XIX w. to również wina unijnego marnowania kasy?

      Zamiast pisać idiotyczne komentarze, radzę zająć się czymś konstruktywnym na miarę swoich możliwości. Posprzątać, umyć naczynia, czy coś w tym rodzaju. Czynności te nie wymagają czytania ze zrozumieniem.

    • Wypiętrzanie Skandynawii, to za naszego życia nie ma znaczenia.Typowy szczekacz, który myśli,że coś wie.Jeśli wzrośnie poziom wody o 0,5m, to kiedyś z tych rekordowych sztormów zaleje wiele miejsc, ale lepiej szczekać, niż przeczytać ze zrozumieniem.

    • @ADI

      Jak już koledzy pisali wyżej albo nie czytałeś albo nie zrozumiałeś. Przecież cały czas pisałem o “identycznym sztormie” i “takim samym spiętrzeniu” w przeszłości w w przyszłości. Nie porównywałem sztormów tylko zwracałem uwagę, ze parę centymetrów to różnica między przelaniem się, a nie przelaniem przez nabrzeże. A każdy centymetr to tylko trzy lata.

      A co do ruchów izostatycznych to nie pisałem o nich bo na naszym wybrzeżu są one prawie zerowe, a gdzieniegdzie lekko ujemne, czyli ląd powoli opada. To typowe dla otoczenia rejonu podnoszącego się izostatycznie po epoce lodowej (Skandynawii). Linia 0 mm/rok dla pionowych ruchów izostatycznych przechdzi przez Polskie wybrzeże na tej mapie:

      Ale na innych jest różnie (albo ta linia przechodzi nieco na północ przez Bałtyk albo przez Polskę nieco na południe). W sumie można stwierdzić tylko tyle, że te ruchy na naszym wybrzeżu to 0.0 ± 0.5 mm/rok. To nijak nie uratuje nas przez globalnym wzrostem poziomu morza. Jeśli mam być bardziej precyzyjny to istnieje nawet niedawny artykuł [1] na ten temat (w sensie globalnym). Dla naszego wybrzeża przewiduje on (patrz Fig 6a w cytowanym artykule) 95% wzrostu globalnego. Czyli wszystkie inne procesy (ruchy izostatyczne, zmiany cyrkulacji itp.) ratują nas przed globalnym wzrostem poziomu morza co najwyżej w 5%.

      I na koniec jeszcze jedna refleksja. Czemu w dzisiejszych czasach jeśli ktoś czegoś nie rozumie, to nie pyta “Przepraszam, coś mi się tu nie zgadza. Mógłbyś to mi wyjaśnić czemu tak napisałeś” ale od razu “Takich głupstw to jeszcze nie czytałem”. I to się zdarza seryjnie. Powszechne schamienie czy zidiocenie?

      [1] Kopp, R. E., R. M. Horton, C. M. Little, J. X. Mitrovica, M. Oppenheimer, D. J. Rasmussen, B. H. Strauss, and C. Tebaldi (2014), Probabilistic 21st and 22nd century sea-level projections at a global network of tide-gauge sites, Earth’s Future, 2, 383–406, http://dx.doi.org/10.1002/2014EF000239.

  12. Dane źródłowe prostujące głupoty wypisywane przez autora:

    https://de.wikipedia.org/wiki/Sturmhochwasser

    In Warnemünde wird seit 1872 regelmäßig der Pegelstand gemessen und aufgezeichnet. In Metern über Normalmittelwasserstand ereigneten sich dabei die folgenden Höchststände, wovon hier die höchsten und die am häufigsten genannten aufgezeichnet sind:

    12./13. November 1872 mit 2,70 m (nach älterer Messmethode 2,43 m) – das höchste Sturmhochwasser seit Beginn der Aufzeichnungen
    31. Dezember 1904: 1,90 m – das dritthöchste
    31. Dezember 1913: 1,91 m – das zweithöchste
    4. Januar 1954: 1,72 m – das vierthöchste
    3./4. November 1995: 1,60 m
    21. Februar 2002: 1,58 m
    1. November 2006: 1,65 m – das fünfthöchste

    • Oj, chyba kolejny który nie potrafił zrozumieć wpisu.

      Autorowi bynajmniej nie chodziło o to, że takie zdarzenia nie miały miejsca, tylko o to, że bez wzrostu poziomu morza obecne by nie spowodowało podtopień. Ot – poziom wody byłby po prostu parę cm niżej.

      Krótko mówiąc- w dobie ocieplenia i związanym z nim wzrostem poziomu mórz, do takiego podtopienia wymagane jest coraz mniej.

  13. Jeżeli ruchy izostatyczne wychodzą na 0 to jak wytłumaczyć przykład kościoła w Trzęsaczu, który wybudowany był 2 km od brzegu a w 1901 zsunął się do morza? Globalnym ociepleniem spowodowanym przez człowieka? Zerknij sobie pseudonaukowcu jak zmieniały się w tym czasie północne wybrzeża Bałtyku.

    Poza tym proponuję sprawdzić profil nabrzeża w Ustce przed ostatnią przebudową i po przebudowie ;-) W urzędzie morskim w Słupska są te projekty.

    Proponuję też sprawdzić od czego zależy i jak zmienia się poziom napełnienia Bałtyku a później wypisywać brednie o tym, że “za to dzisiejsze zdarzenie w 100% odpowiada spowodowane przez nas globalne ocieplenie.”

    Cofka przy najsilniejszym w ostatnich latach Ksawerym lub przedwczorajszym niżu to kilkadziesiąt centymetrów niżej niż w ubiegłych stuleciach. A poziom morza był wtedy 3,2 cm x n- dzisiąt lat = kilkadziesiąt centymetrów niższy, a cofka czyli lustro wody 30 cm wyżej. Więc teraz mamy lustro wody przynajmniej pół metra niżej.

    Fakty nijak nie przystają do głoszonej tu propagandy. Z elementarnej naukowej rzetelności artykuł powinien zawierać szerszą analizę zjawiska cofek i eliminować resztę przyczyn aby wykazać owe 100%.

    • Jeżeli chodzi o Trzęsacz to poczytaj troszkę o erozji morskiej.

    • @ADI

      Nie ucz mnie własnych wykładów. Tak, ja o tym wykładam.

      Co do tego jak zmieniały się wybrzeża Bałtyku to polecam ten artykuł Uścinowicza z 2003 roku:
      https://www.pgi.gov.pl/docman-tree/publikacje-2/special-papers/2336-10-polish-geological-institute-special-papers-10-uscinowicz-relative-sea-level-changes-glacio-isostatic-rebound-and-shoreline-displacement-pdf/file.html

      Jeśli go przeczytasz to zorientujesz się, że obszary gdzie klify są aktywne (cofają się) i gdzie akumulacja osadów przy brzegu jest dodatnia (lądu przybywa) mogą sąsiadować ze sobą.W przypadku gdy całe wybrzeże składa się z luźnych osadów czwartorzędowych (polodowcowych), transport osadów przez prądy jest dominującym zjawiskiem zmieniającym naszą linię wybrzeża odkąd ruchy izostatyczne na naszym brzegu Bałtyku zbliżyły się do zera ok. 3000 lat temu (patrz Rys. 36 i 38 w pracy Uścinowicza). Twierdzenie, ze ruchy izostatyczne po naszej stronie Bałtyku są porównywalne z eustatycznymi (globalnymi) nie ma żadnego oparcia w jakichkolwiek znanych mi badaniach naukowych, polskich czy zagranicznych. Masz na to jakieś źródło?

      Zarzucasz mi, ze jestem pseudonaukowcem. To bardzo poważny zarzut w przypadku aktywnego zawodowo profesora. Właściwie nadaje się na pozew sądowy. Mówię poważnie. Reputacja u naukowca to ważna rzecz. Masz szczęście, ze pisuję tu anonimowo.

      A teraz Ty mi powiedz jakie ty masz podstawy do uczenia mnie o zmianach poziomu morza? Bo jestem tego bardzo ciekaw.

      • PS. Polecam też inny artykuł Uścinowicza (2006) o względnych zmianach poziomu morza Południowego Bałtyku (znaczy się naszych wybrzeży) w ciągu ostatnich 13 tys. lat (czyli w sumie odkąd Bałtyk istnieje po ostatniej epoce lodowej):
        http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1040618205001175

        I tylko jeden mały cytat:

        The mean sea level 3 ka BP was not lower than about 0.9–0.70 m that at present, the mean rate of rise for the period of 4.0–3.0 ka BP being reduced to less than 0.5 mm/a.

        Dla domorosłych geniuszy wyjaśniam, ze “ka” to tysiące lat, “BP” to “before present” (czyli “lat temu”, liczone zapewne od 1950 roku), zaś “mm/a” to milimetry na rok.

        A sens taki, że między 4, a 3 tys. lat temu zmiana poziomu morza na naszych brzegach wynosiła pół milimetra rocznie, natomiast przez ostatnie 3 tysiące lat przybyło 0,7 do 0,9 metra, co daje średni wzrost poziomu morza rzędu ćwierć milimetra na rok.

        Pasuje to świetnie do tych 0.0 ± 0.5 mm/rok, o których pisałem dla zmian izostatycznych.

    • Resztki kościółka w Trzęsaczu stoją na 20-metrowym klifie. Zapadanie się brzegu nie miało nic do tego, to tylko erozja morska.

      • O przyczynach tej erozji można przeczytać z kolei w pracy Furmańczyka:
        http://www.ikzm-oder.de/de/infosystem/doc/EUROSION_Western_Poland.pdf

        Polecam Rys. 8. W tym rejonie transport osadów (piasku) wzdłuż brzegu jest ze wschodu na zachód (co nie jest typowe na naszych brzegach). Każdy kto słyszał o transporcie Ekmana (czy o sile Coriolisa), zrozumie jakie to ma działanie na półkuli północnej. A skutki to te grube strzałki od brzegu na północ 😉

        Ale oczywiście “nauka internetowa” ma zapewne na to lepsze wytłumaczenie 😀

  14. “Przecież cały czas pisałem o “identycznym sztormie” i “takim samym spiętrzeniu” w przeszłości w w przyszłości. Nie porównywałem sztormów tylko zwracałem uwagę,”

    Właśnie przez porównanie zdarzeń z przeszłości testuje się różne teorie w tym modele klimatyczne. Proponuję na podstawie archiwalnych danych meteo przeliczyć poprawki na “sztorm identyczny” i wykazać owe 100%. No i uzgodnić zeznania czy nasze wybrzeże “lekko się obniża” czy też nie bo te 0,5 mm na rok to w skali 100 lat coś już znaczy.

    ” Czyli wszystkie inne procesy (ruchy izostatyczne, zmiany cyrkulacji itp.) ratują nas przed globalnym wzrostem poziomu morza co najwyżej w 5%.”

    Czyli po dwóch moich wpisach sami dochodzicie do wniosku, że już nie 100% a 95%. BUEHEHE

    • Przykład kościoła w Trzęsaczu ewidentnie pokazuje, że kompletnie nie masz pojęcia o czym piszesz.

      To nie my tu uprawiamy propagandę, tylko Ty wykazujesz kompletny brak zrozumienia pewnych rzeczy.
      Serio Ci się wydawało, że jest to związane z ruchami izostatycznymi?

      BUEHEHE.

    • Nawiasem mówiąc nie ma czegoś takiego jak “sztorm identyczny”. Może być zbliżony, podobny, ale nie identyczny.

      • @Piotr

        Co do identycznych sztormów, to oczywiście zabieg typu “eksperyment myślowy” jakie tak lubią fizycy. Oznacza to “załóżmy, ze identyczny sztorm zdarzyłby się w innym roku”. Podczas prowadzenia badań naukowych często tak się robi. Np. przy modelowaniu, gdzie jest to bardzo łatwe.

        A w sensie tego co pisałem to nieważne czy weźmiemy “identyczne sztormy” czy ich rozkład prawdopodobieństwa to przy średnim poziomie morza o x centymetrów wyższym, poziom wody w każdym z nich będzie o x centymetrów wyższy (z dużym przybliżeniem bo efekt zmiany głębokości morza o kilka cm nie wpłynie zauważalnie na fizykę spiętrzenia sztormowego).

        Jeśli dla kogoś to nadal za trudne to wytłumaczę prościej. Masz nabrzeże 1,5 m nad wodą. Poczekasz parędziesiąt lat i będzie ono pół metra nad wodą. Wpłynie to na częstotliwość przelania się wody przez nabrzeże w czasie spiętrzeń sztormowych czy nie wpłynie? [To oczywiście pytanie retoryczne].

    • Istnieją wyznawcy płaskiej ziemi oraz tacy którzy negują odkrycie Kopernika. Nic mnie nie zdziwi.Jaak masz za duzo wody w wannie to Ci sie wyleje.

  15. Darek Baranów

    Cytat :

    “Zerknij sobie pseudonaukowcu jak zmieniały się w tym czasie północne wybrzeża Bałtyku.”

    Może jestem staroświecki, dzisiejsze standardy charakteryzują się brakiem standardów. Ale za to prosty ban się należy. Dla zasady, kop w d..ę.

    • Dżisus skąd Ci ludzie się biorą??? Co to za pokolenie rośnie? Przekonani o swojej racji do upadłego będzie bronił jak Częstochowy, zero autorytetów i jeszcze powołuje się na wikipedię. Zaczynam się obawiać ten kraj jak na forum meteo właściwie zaczyna odzwierciedlać to co się dzieje w Polsce…

  16. Parę osób absolutnie nie zrozumiało, że na sens wpisu nie wpływa w żaden sposób to czy sztormy kiedyś były większe czy mniejsze. Pewnie co niektóre były większe bo, jak pisałem, sztorm tysiąclecia zdarza się ra na tysiąclecie więc mała szansa, ze zobaczymy go za naszego życia. No chyba, że istnieje trend rosnący, ale tak naprawdę nie wiemy tego.

    Zabawna rzecz. Chciałem napisać o tym, tu w komentrarzu, ale przypomniałem sobie, ze na Doskonale Szare pisałem o tym już parę lat temu. Poszukałem. Tak, było to prawie równo 5 lat temu i… odpowiadałem tam komuś kto podpisywał się Adi. Z tym, ze tamten Adi był znacznie rozsądniejszy i nie rzucał oskarżeniami na lewo i prawo (nie wiem zatem czy to ta sama osoba). W każdym razie była to dyskusja pod tym wpisem:
    http://doskonaleszare.blox.pl/2012/01/Rok-2011.html

    Oto co wtedy (w 2012 roku) odpisałem:

    Zadałeś to co Amerykanie nazywają pytaniem za 64,000 dolarów (czyli pytaniem na główna nagrodę). Jeśli się patrzy na dostępna literaturę to na dwoje babka wróżyła. Część modeli pokazuje, że NAO (i sztormowość) będą większe w cieplejszym świecie, część odwrotnie. Argumenty fizyczne też są podzielone. Ocieplenie sprzyja przesuwaniu się prądów strumieniowych w stronę biegunów, a takie położenie związane jest z bardziej dodatnim NAO. Jednak Arktyka ogrzewa się szybciej niż średnie szerokości (gdzie mieszkamy) więc różnica temperatur maleje. A mniejszy gradient sprzyja słabszym wiatrom zachodnim (czyli bardziej ujemnemu NAO).

    Co gorsza nie jesteśmy nawet pewni co do historycznych trendów sztormowości. Von Storch i Zwiers (2008) dowodzili, że niżów (sztormowych) historycznie jest coraz mniej. Inne opracowania pokazują, że dni z silnymi wiatrami jest coraz więcej, np. niedawny Donat i inni (2011). Możliwe, że jedno i drugie jest prawdziwe i mamy coraz mniej niżów ale za to coraz silniejszych. W dodatku to jest związane z powolnymi zmianami NAO w skali dziesiątek lat (do połowy 1990-ch NAO rosło a od tego czasu spadało, ale tej zimy znów jest dodatnie) wiec trudno odplątać trend od zmian dekadowych.

    Moja intuicja jest podobna do Twoich “naocznych obserwacji”. Sztormowość wydaje się rosnąć. Ale to nie jest zamknięty rozdział nauki. I wiem o tym aż za dobrze, bo na dwóch różnych spotkaniach naukowych tej zimy naraziłem się obu obozom (na każdym dominował inny pogląd) głosząc ostrożność w tej kwestii ;-)

    Od tego czasu jestem jeszcze mniej pewny czy istnieje jakiś trend. Przekonał mnie Hans von Storch (i osobiście i artykułami – patrz niżej).

    Ale dalej w tej samej dyskusji tamten Adi przypominał o źródłach niemieckich i sztormie z 1913 roku (więc może to jednak ten sam człowiek). Na to odpowiedziałem:

    […]
    A co do roku 1913 to o tym wielkim sztormie i powodzi w okolicach Zatoki Pomorskiej słyszałem. To było w ostatnich dniach roku. Ale był to wyjątek raczej niż reguła.

    Jak popatrzyć na artykuł Donat i inni 2011 http://www.agu.org/pubs/crossref/2011/2011GL047995.shtml to nawet nie mając uprawnień do czytania czasopism AGU można zobaczyć właściwy rysunek. Na miniaturce rysunków przy abstrakcie trzeba nacisnąć raz w prawo aby zobaczyć rysunek 2-gi z 3-ch. Jest to fragment wykresu z artykułu pokazujący dwie miary sztormowości akurat szczęśliwie na środkowym Morzu Północnym (na górze) i Bałtyku (na dole) – oryginalny wykres jest aż dla 6 rejonów Europy. Po lewej jest liczba dni sztormowych a po prawej wartość wiatru od którego silniejsze były tylko przez 5 dni w roku. Wykresy zaczynają się od 1871 roku i trzecia linia pionowa to 1920 (są one rozmieszczone co 20 lat). Zauważ że okolice 1913/14 są raczej przeciętne.

    A ogólnie widać że trend sztormowości wydaje się zdecydowanie rosnąc (wbrew obliczeniom von Storcha i Zwiersa). Donat używał innej reanalizy danych meteorologicznych (CC20 wobec bodajże NCEP/NCR u von Storcha i Zwiersa). Powinna być ona lepsza dla wczesnego okresu meteorologicznego bo opiera się wyłącznie na ciśnieniach a te już wtedy dobrze umieli mierzyć (a na przykład siłę wiatru nie bardzo). Na wykresie te krótsze kolorowe linie i ich trendy to właśnie starsze reanalizy NCEP/NCAR i ERA-40.

    No niestety, jak wspomniałem, okazało się że reanaliza, na jakiej oparte były obliczenia Donata i współpracowników (CC20, inaczej zwanej 20CR), ma tę wadę że siła wiatrów nie jest w niej niehomogeniczna (zmienia się z czasem). Pokazali to przekonywująco współpracownicy von Storcha (Krueger i inni 2013, Inconsistencies between Long-Term Trends in Storminess Derived from the 20CR Reanalysis and Observations, J. Climate, http://dx.doi.org/10.1175/JCLI-D-12-00309.1)
    Dlatego teraz uważam, że nie wiadomo czy sztormowość na Morzu Północnym i Bałtyku w ogóle ma jakiś trend historyczny.

    Ale z tym, że w przyszłości trzeba będzie znacznie mniejszego sztormu aby przelać się przez nabrzeża i wały, to naprawdę niewiele ma wspólnego.

  17. Proponuję proste doświadczenie. Podnieść do góry brzeg wanny stojącej na podłodze. I proszę dać znać co się dzieje z wodą na brzegu wanny pozostającym na podłodze. Z brzegiem morskim jest tak samo. Erozja brzegu to skutek nie przyczyna.

    Poza tym nie ma czegoś takiego jak identyczny sztorm. Piotr Diaków słusznie zwrócił na to uwagę profesorowi…

    O ile ten anonimowy byt Arctic Haze to faktycznie naukowiec a nie gimnazjalista, który shakował cudze konto. Jeśli naukowiec to jest dla mnie jasne dlaczego wstydzi się podpisać.

    Nie ma również odniesienia w odpowiedziach do roli wiatru, który jest bezpośrednim sprawcą cofek.

    Mój zarzut dotyczy tego że 100% odpowiedzialności globalnego ocieplenia za cofkę to bzdura. I tego nie obaliliście, stosując jakieś wygibasy o rzekomym moim niezrozumieniu wpisu.

    Szkoda, że komentarze na tym blogu są cenzurowane. Stała praktyka pseudonaukowych portali o globalnym ociepleniu.
    Proszę więc nie narzekać skoro nie potraficie obronić własnej pseudonaukowej propagandy. Tyle mojego. Przy cenzurze wpisów, które nie łamią regulaminu dalsza rozmowa nie ma sensu

    • No jasne, że dalsza rozmowanie ma sensu, skoro mamy do czynienia z kimś, kto najwyraźniej uważa, że Bałtyk to jezioro. Głupszego porównania, niż to z wanną dawno nie widziałem.

    • No i przede wszystkim, to nie cenzura. Zwyczajnie spamujesz bzdurami. Ale ostatni “wanienny” przykład jest tak rozkosznie głupi, że zostanie tu po wsze czasy.

      Właściwie to zupełnie nie rozumiem, jak można mieć na tyle mało rozumu, żeby przez 2 dni nie ogarnąć, że to nie o przyczyny cofek tu chodzi. I w kontekście wpisu nie mają one żadnego znaczenia.

      Nigdzie również nie napisano, że za cofkę odpowiada Globalne Ocieplenie. Tak trudno zrozumieć tak krótki i prosty wpis? Globalne Ocieplenie odpowiada za wysokość lustra wody w czasie cofki, a nie za samą cofkę.

      Nie potrafiłeś zrozumieć kilku prostych zdań z wpisu, wystawiłeś sobie chochoła i z nim walczysz. Do tego dziwisz się, że dzięki temu lądujesz w spamie. Zadziwiające.

    • Przede wszystkim widać, że kolega ADI nie przeczytał w całości żadnego ze zlinkowanych artykułów.
      Tak się składa, że w PAN, a konkretniej w Zakładzie Mechaniki i Inżynierii Brzegów, Instytutu Budownictwa Wodnego pracuje mój krewny, który zajmuje się inżynierią morską. Dziwnym trafem, ale jeśli chodzi o erozję, to powołuje się także i na te źródła, które podał Arctic Haze. ADI powie – przypadek?
      Nie sądzę, bo nauka jest tylko jedna.
      No zawsze można powiedzieć, że to pucz naukowców :)

    • @ADI

      “Proponuję proste doświadczenie. Podnieść do góry brzeg wanny stojącej na podłodze. I proszę dać znać co się dzieje z wodą na brzegu wanny pozostającym na podłodze. Z brzegiem morskim jest tak samo. Erozja brzegu to skutek nie przyczyna.”

      To teraz wytłumacz mi dlaczego w Świnoujściu przybywa plaży a w Trzęsaczu ubywa.

      • To teraz wytłumacz mi dlaczego w Świnoujściu przybywa plaży a w Trzęsaczu ubywa.

        Bo wanna jest krzywa ;)

      • @Marcin D

        Wiadomo czemu. Zlinkowałem opracowanie pod redakcją Furmańczyka dokładnie o tym. I pisałem o tym wyżej, że transport materiału (piasku, osadów, rumoszu – różnie to zwą) wzdłuż brzegu, oraz z płytkiej wody na głębszą to najważniejszy proces zmieniający naszą linię brzegową od tych co najmniej 3 tys. lat gdy lokalny poziom morza praktycznie się nie zmieniał (tu z kolei cytowałem Uścinowicza). A lepszych autorytetów w tej tematyce w Polsce niż ci dwaj profesorowie nie uświadczysz.

        Idiotyzm przykładu z wanną jest jednak znacznie większy. Choćby dlatego, ze Bałtyk jest połączony z Oceanem Światowym, a o tym ani o zasadzie naczyń połączonych ADI najwyraźniej nie słyszał. Albo wolał zapomnieć aby tylko mi czymś, czymkolwiek, dołożyć.

        Ale właśnie na tym polega pogłębiające się samoośmieszanie jakie spotyka kogoś kto zaprzecza seryjnie faktom naukowym aby tylko “wygrać” w dyskusji.

        • Idiotyzm przykładu z wanną jest jednak znacznie większy. Choćby dlatego, ze Bałtyk jest połączony z Oceanem Światowym, a o tym ani o zasadzie naczyń połączonych ADI najwyraźniej nie słyszał. Albo wolał zapomnieć aby tylko mi czymś, czymkolwiek, dołożyć.

          Dlatego napisałem, że dyskusja z kimś, kto uważa Bałtyk za jezioro jest bezsensowna. Kolega ADI (zapewne nie ten sam, z którym dyskutowałeś 5 lat temu), w sposób dobitny pokazał, że nie potrafi ani czytać ze zrozumieniem, ani nie potrafi stworzyć najprostszego modelu poglądowego. Dno i tona mułu. Ale to on zarzuca nam pseudonaukę, co jest dosyć typowe wśród ludzi, których wiedza jest delikatnie mówiąc “mierna”.

        • @Arctic Haze

          Ja wiem, że wiadomo. Tak się składa, że z prof. Furmańczykiem miałem geologię. Ekspertem nie jestem z geologii, ale bzdury z wanną nie łyknę.

  18. Gdybym był gimnazjalistą, który już pięć lat temu czytał ze zrozumieniem artykuły na temat trendów historycznej sztormowości (link do tamtej dyskusji istnieje powyżej) to byłbym prawdziwym geniuszem. A jestem tylko profesorem (Piotr i kslawin znają moje personalia), dla którego zmiany poziomu morza nie są nawet głównym tematem działalności naukowej, ale który (z braku ludzi którzy się tym zajmują w Polsce) musiał stać się ekspertem bo po prostu było na to zapotrzebowanie.

    Nie wiem natomiast jak nazwać osobę, której te rzeczy tłumaczyłem już pięć lat temu, a która odmawia przyjęcia jakichkolwiek faktów naukowych? I w dodatku nie potrafi zrozumieć tekstu. Może jest w tym trochę mojej winy bo na początku dałem zdanie, które jest prawdziwe, ale które można źle zrozumieć (to o “100%”). Ale chyba jedynie w przypadku, jeśli ktoś w tym miejscu przestał czytać.

    Wczoraj chciałem odpisać Maxowi, że bardziej okrutne od zabanowania jest pozwolenie komuś ośmieszyć się do końca. I dzisiejszy ranek jest niezłą tego ilustracją. Naprawdę zdumiewa mnie, ze ktoś zamiast prostego przyznania “OK, nie zrozumiałem co napisałeś” woli brnąć w coraz większe idiotyzmy i zaprzeczanie wszystkim autorytetom aby tylko pokryć swoją pomyłkę.

  19. Nigdzie nie napisałem, że Bałtyk to jezioro. Tradycyjna metoda propagandystów globalnego ocieplenia. Włożyć komuś coś czego nie napisał i krytykować.
    Tak się składa, że kluczowym czynnikiem dla zasięgu cofki jest napełnienie Bałtyku co powoduje wiatr z zachodu i wlewy z Morza Północnego i potem wiatr z północy na nasze wybrzeże. Nie neguję procesów odbudowywania plaż i transportu piasku bo obserwuję to na własne oczy. Pytanie tylko czy po obecnym sztormie plaży w Świnoujściu przybyło? Oczywiście, że nie!

    Tak więc połączenie Bałtyku z Morzem Północnym i kierunek wiatru mają decydujące znaczenie dla zasięgu cofki. Gdyby wiało z innego kierunku niż N, cofka by nie wystąpiła. Czy kierunek wiatru zależy w 100% od globalnego ocieplenia? Czy napełnienie Bałtyku zależy w 100% od globalnego ocieplenia? Czy przebudowa nabrzeży zależy od globalnego ocieplenia?

    Polska klimatologia nie znaczy praktycznie nic w światowym dorobku klimatologii. Zresztą jak ma coś znaczyć, jeżeli anonimowe podobno profesorskie byty, które podobno ktoś zna, brylują po blogach wypisując głupstwa?
    Tępy atak ad personam zamiast przyznania się do błędów w notce.

    • Naprawdę jesteś tak głupi, że myślisz iż czytelnicy nie zauważą, że w istocie pisałeś o erozji wybrzeża, a jako przykład podałeś model wanny, który zadziała tylko wówczas, gdy potraktujesz Bałtyk jako jezioro?

      Co do wkładania komuś czegoś do ust. W dalszym ciągu popełniasz oralne seppuku walcząc z tezą, której nikt tu nie przedstawił.
      Powtórzę więc raz jeszcz:
      Nikt nie twierdził, że cofka jest wywołana przez Globalne Ocieplenie, tylko że bez niego lustro wody byłoby niżej. Najwyraźniej doczytanie tego w poprzednim komentarzu również przerosło Twoje możliwości, co świadczy o Tobie jeszcze gorzej.

      No więc skoro już się z Ciebie pośmialiśmy, możesz już iść. Robisz się nudny.

  20. Piotr Djaków napisał”
    “Nigdzie również nie napisano, że za cofkę odpowiada Globalne Ocieplenie.”

    Pierwsze zdanie z notki:

    “doszło dziś do zjawiska zwanego cofką, czyli wylania tejże rzeki na nabrzeża portowe, a co gorsza wgłąb miasta. A piszę o tym aby zwrócić uwagę na to, że za to dzisiejsze zdarzenie w 100% odpowiada spowodowane przez nas globalne ocieplenie.”

    :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

    To tyle z mojej strony.

    • Pierwsze zdanie z notki:

      “doszło dziś do zjawiska zwanego cofką, czyli wylania tejże rzeki na nabrzeża portowe, a co gorsza wgłąb miasta. A piszę o tym aby zwrócić uwagę na to, że za to dzisiejsze zdarzenie w 100% odpowiada spowodowane przez nas globalne ocieplenie.”

      :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

      To tyle z mojej strony.

      I naprawdę nie jesteś na tyle bystry, by zrozumieć że dotyczy to wlania się wody, a nie przyczyny wystąpienia cofki?

      Zaczynam się dziwić, że udało Ci się nauczyć pisać :)

      • ADI się powtarza więc albo tez się będziemy powtarzać albo zaczniemy go ignorować.

        Powtórzę się ostatni raz: może to zdanie rzeczywiście nie było najszczęśliwiej napisane (wspomniałem zarówno o cofce jak i przelaniu się przez nabrzeże). Jednak aby go nie zrozumieć należy w tym miejscu przestać czytać bo dalej jest dokładnie wytłumaczone o co mi chodzi.

        Inaczej mówiąc trzeba wyrwać to zdanie z kontekstu. I ADI robi to z uporem godnym lepszej sprawy, mimo, że parę osób tłumaczy mu czego nie zrozumiał.

        I nadal utrzymuję, że za każde przelanie się wody podczas spiętrzenia sztormowego o 3 cm, a nawet dowolnie większą ich liczbę nie przekraczają 20 cm (wzrost poziomu morza od czasów przedprzemysłowych) odpowiada globalne ocieplenie. Gdyby nie ono, nie przelałoby się. Czy to tak trudno zrozumieć?

  21. Darek Baranów

    Teoria ewolucji to pikuś. Podobno nawet Jezioro Śniardwy nie jest płaskie. Spisek goni spisek ;))

Leave a Comment


NOTE - You can use these HTML tags and attributes:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

%d bloggers like this: